czwartek, 1 grudnia 2011

My Story, Part I.

Rok temu, Londyn, szkoła muzyczna.

- Happy birthday to you, happy birthday to you, happy birthday to Tori, happy birthday to you!
Ale to wszystko szybko mija, pomyślałam. Nie wierzę, że mam już 16 lat. A pamiętam jeszcze moje 11 urodziny...
- Wszystkiego najlepszego Tori! – moja przyjaciółka Katy podbiegła do mnie i mnie przytuliła. Uwielbiam ją. – No to jakie plany na dzisiaj? Huczna impreza w domu czy wypad do klubu? – właściwie to nie miałam ochoty na żadną huczną imprezę, ale Katy jak to ona musiała coś wymyśleć. – Och, już nie rób tej swojej miny! – obie zaczęłyśmy się śmiać. – A może małe party w tym nowym klubie koło szkoły? Hm? Będzie fun!
- Sama nie wiem... Właściwie to nie najgorszy pomysł, raz mogę się zabawić. – zaczęłyśmy się wygłupiać, a w tym czasie podszedł do nas James.
- Widzę, że impreza się już zaczęła.
- James! – przytuliłam go i pocałowałam w policzek. James jest już moim przyjacielem od wielu lat. Zawsze sprawia, że czuję się przy nim jak księżniczka. Może dlatego, że mnie tak nazywa.
- Sto lat, księżniczko! Żeby twoje marzenia się spełniły.
- Mam taką nadzieję. – uśmiechnęłam się i zamknęłam szafkę. – Mam również nadzieję, że wpadniesz dziś do klubu na małą imprezę? Pomysł Katy!
- Oczywiście, że tak! Już o tym rozmawiałem z Katy i mam dla ciebie malutką niespodziankę... Ale dostaniesz ją dopiero wieczorem!
- Coś się szykuje Tori! – wszyscy zaczęliśmy się śmiać jak głupki dzięki Cat. Kocham moich przyjaciół.

***


O 17 przyszła do mnie moja przyjaciółka. Miała mnie wymalować i zrobić fryzurę. Chciałam dziś wieczorem dobrze wyglądać.
- Patrz co dla ciebie mam! – Cat od razu w drzwiach do mojego pokoju wyjęła z torby śliczną, niebieską sukienkę.
- Cat, jesteś cudowna! – rzuciłam się na nią i ją przytuliłam. – Kocham cię!
- Hahah, ja ciebie też złotko. A teraz przebieraj się, zobaczymy jak ci w tym pięknie.
Zdjęłam wszystkie moje rzeczy i ubrałam nową sukienkę. Właściwie wyglądałam w niej całkiem nieźle. (
klik)
- Jest wspaniale! – Katy ucieszyła się, gdy mnie zobaczyła. – Wystarczy cię tylko ładnie wymalować i wyglądasz, jakby to James powiedział... jak księżniczka!


***


Godzinę później byłyśmy już gotowe i zaczęłyśmy się zbierać. Gdy dotarliśmy do klubu, tam trwała już impreza. Przed drzwiami zobaczyłam kilku moich znajomych. Był tam również James.
- Wyglądasz przepięknie. Czyli jak zawsze. – James podszedł do mnie i wyjął z kieszeni małe pudełeczko. – A to mały prezencik. – zanim zdążyłam cokolwiek powiedzieć, to on nałożył na mnie srebrny naszyjnik z literą V.
- O mój Boże, to takie urocze! Dziękuję! – nie wiedząc czemu poleciały mi łzy z oczu. Mam naprawdę niesamowitych przyjaciół.
- Cieszę się, że ci się podoba. A teraz czas na zabawę. – chłopak wziął mnie za rękę i weszliśmy do klubu. Było tam bardzo dużo ludzi, których ani razu w życiu nie widziałam i czułam się tam dziwnie, ale dziś chciałam się zabawić.
- A teraz czas na moją niespodziankę... – James uśmiechnął się.
- Czekaj, myślałam, że naszyjnik to była niespodzianka? – zdziwiłam się trochę, bo nie miałam pojęcia co on planuje. W tym czasie on wszedł na scenę i zaczął coś mówić.
- A teraz wszyscy powitajcie Victorię West, 16 latkę z świetnym głosem! – ludzie zaczęli bić brawa, a Katy wepchnęła mnie na scenę. Nie wiedziałam nawet co miałam powiedzieć, więc zaczęłam nieśmiało.
- Cześć... No więc nazywam się Victoria, ale moi przyjaciele nazywają mnie Tori i... zaśpiewam dla was. – i wtedy niewiadomo skąd poleciała muzyka, a ja zaczęłam śpiewać. (
klik)


Ludzie w klubie dobrze się bawili, bo zaczęli tańczyć, a ja poczułam się pewniejsza siebie. Od dziecka kochałam śpiewać. Moim największym marzeniem jest zostać piosenkarką, dlatego uczęszczam do szkoły muzycznej. Byłam zadowolona ze swojego występu, gdy ludzie zaczęli mnie oklaskiwać i wykrzykiwać moje imię.
- Ta niespodzianka jak najbardziej ci się udała! – krzyknęłam do Jamesa, kiedy zeszłam już ze sceny.
- A kiedy mi się coś nie udało? – James zaśmiał się. Wtedy z głośników poleciała moja ulubiona piosenka, więc zaczęłam tańczyć. Jacyś chłopacy przyłączyli się do mnie i świetnie się bawiłam. Podeszła do mnie Lauren, moja znajoma ze szkoły.
- Tori! Napij się czegoś, dają tu świetne drinki! – pociągnęła mnie za rękę i zaprowadziła do baru. Nigdy nie piłam alkoholu, bo nie chciałam wpaść w nałóg, ale ta noc była wyjątkowa. Nie było to przecież, aż tak bardzo groźne jak myślałam.
- Proszę! Za twoje zdrowie. – Lauren podała mi drinka, a ja od razu go wypiłam. Później napiłam się jakichś innych świnstw i bawiłam się jeszcze lepiej.
- Tori, dobrze się czujesz? Ile ty dziewczyno wypiłaś? – Katy podeszła do mnie, gdy zauważyła, że dziwnie się zachowuje. – Może lepiej żebyśmy już wróciły do domu?
- Czuję się wspaniale! I to dzięki tobie kochana! Dzięki za najlepszą imprezę na świecie! – przytuliłam Cat i omało się nie przewróciłam. Byłam wtedy mega nawalona, ale nie zdawałam sobie nawet z tego sprawy.
- Vicky, ja nie chcę, żebyś zrobiła coś głupiego... Uważaj na siebie! - nie słuchałam mojej przyjaciółki i zaczęłam tańczyć z jakimś chłopakiem. On również miał dużo wypite, więc oboje zachowywaliśmy się więcej niż dziwnie. Nie wiedziałam nawet kto to, ale widziałam, że był to szatyn w moim wieku. W pewnym momencie on oparł mnie o ścianę i zaczął całować. Nie próbowałam się mu nawet wyrywać, podobało mi się to. Potem wziął mnie na ręce i weszliśmy do małego, ciemnego pomieszczenia. Tam zaczął mnie rozbierać, a ja się nie opierałam. Dopiero 15 minut później zrozumiałam, co ja właściwie zrobiłam... Ubrałam wszystko na siebie i uciekłam stamtąd z płaczem zostawiając szatyna samego. Nie mogłam uwierzyć jaka była ze mnie idiotka w tamtej chwili...


-------------------------------------------------------


Yeah, to mój pierwszy blog z opowiadaniem, więc 'don't blame me'. ;)


Postanowiłam zacząć go pisać z nudy i jakoś tak wyszło. Jest to opowiadanie o chłopakach z One Direction oczywiście (bo ich ubóstwiam :D), ale narazie o nich dużo pisać nie będę, pojawią się dopiero później. Jest to właściwie historia dziewczyny, a ten ‘rozdział’, który właśnie dodałam to pierwsza część. Sama nie wiem co mam o tym myśleć, więc liczę na was... Oczywiście przyjmę krytykę, bo jestem na to gotowa. ;) Przepraszam za wszystkie błędy, itp. Jestem mega zdenerwowana, bo nikomu nie dawałam czytać moich opowiadań wcześniej, a teraz się na to odważyłam, hehe.

Więc... plant love, grow peace! :] xoxo